Getting the transcript
Reading the captions from YouTube. A video nobody has opened here before takes 10 to 30 seconds; this page fills in on its own.
Getting the transcript
Reading the captions from YouTube. A video nobody has opened here before takes 10 to 30 seconds; this page fills in on its own.

Jakub Mauricz · @jakub_mauricz
Words
3,873
Runtime
22:36
Speaking pace
171wpm
Reading time
16min
171 words per minute, between the 160 25th percentile and the 181 median of 349 measured videos. That distribution comes from the 349-video hook study.
Opening (first 30 seconds)
Partnerem kanału jest Kuchnia Wikinga. Teraz im dłuższy okres zamówienia tym większy rabat, nawet do 25%. Szczegóły w opisie. Cześć, z tej strony Kuba Mauric i witam was bardzo serdecznie w waszym ulubionym formacie, czyli Mauric rysuje. Dzisiaj wezmę na tapet bardzo ważny temat, czyli pierwsze 48 godzin infekcji, co stanowi straty pieniędzy, a co faktycznie działa i [muzyka] pomaga skrócić czas choroby. Na start proza życia, czyli Jakub, pomóż. Jest godzina 18:00, łamie mnie w kościach, czuję, że drapie mnie w gardle i wiem, że
86 words, the words spoken in the first 30 seconds at 171 words per minute.
Free, no signup. See how the first 30 seconds hold attention, with rewrites.
Sentence shape
| Measure | This transcript |
|---|---|
| Sentences | 206 |
| Average words per sentence | 18.8 |
| Longest sentence | 94 words |
| Questions asked | 13 |
| Sentences containing a number | 50 |
Most used terms
Filler phrases
4 in total: um 4.
A literal whole-word count of the same phrase list the Prepublish browser extension uses, so a phrase inside another word is not counted and a phrase used in its ordinary sense still is. It is a count and not a judgement.
Run the check on the words above: where attention is likely to drop, with a rewrite for each weak line. The free check shows the scores and the one issue costing the most.
What this transcript is
Every word below is the caption track YouTube publishes for this video, pulled from the video itself and reproduced unchanged. It is not Prepublish's writing, not a summary, and not a re-transcription: it is the video's own published captions. Polish captions, generated automatically by YouTube, in the video’s original language. Source: the video on YouTube. A channel that would rather this page did not exist can ask for its removal through the contact page, and it is removed.
No Script X-ray for this video: YouTube shows a Most replayed graph only once a video has enough views.
Partnerem kanału jest Kuchnia Wikinga. Teraz im dłuższy okres zamówienia tym większy rabat, nawet do 25%. Szczegóły w opisie. Cześć, z tej strony Kuba Mauric i witam was bardzo serdecznie w waszym ulubionym formacie, czyli Mauric rysuje. Dzisiaj wezmę na tapet bardzo ważny temat, czyli pierwsze 48 godzin infekcji, co stanowi straty pieniędzy, a co faktycznie działa i [muzyka] pomaga skrócić czas choroby. Na start proza życia, czyli Jakub, pomóż.
Jest godzina 18:00, łamie mnie w kościach, czuję, że drapie mnie w gardle i wiem, że już rozwija się jakaś infekcja. Co powinienem bądź powinnam zrobić, aby wspomóc swoją regenerację, samopoczucie i ogólnie pokonać to dziadostwo, zanim bardziej się rozwinie? Na początku, zanim powiemy sobie o żywieniu, o suplementacji, o tym co warto zrobić w domowych warunkach, przede wszystkim powinniśmy pójść pod kątem diagnostycznym, dlatego że mamy tak naprawdę dwie formy infekcji, które mogą być zupełnie odmienne, jeżeli chodzi o funkcjonowanie i podejście.
Po pierwsze trzeba odróżnić infekcję wirusową od infekcji bakteryjnej. I tutaj taka sytuacja, która też jest niestety prozą życia i chciałbym, żeby było inaczej, ale naprawdę często widzę takie sytuacje, zarówno pod kątem konsultacji, jak i w wiadomościach prywatnych i na oknie pytań w social mediach, czyli miałem przeziębienie i dostałem od lekarza antybiotyk. Słuchajcie, to jest sytuacja naprawdę karygodna i mam tylko nadzieję, że jest to po prostu przejęzyczenie pacjenta, że on nie wiedział dokładnie, że przeziębienie to jest infekcja wirusowa i dostał antybiotyk.
Ale wiem też, że kilkukrotnie u osób, do których mam spore zaufanie, usłyszałem normalnie typu antybiotyk na grypę, antybiotyk na przeziębienie i tak dalej. Słuchajcie, to się nie dodaje. Przeziębienie to jest pomniejsza infekcja wirusowa. Mamy też groźniejsze wirusy jak te, które powodują na przykład grypę czy pozostałe infekcje. Ale umówmy się, że wirusy to jest materia nieożywiona i na wirusy antybiotyk nie działa.
Okej. Możemy mieć taką sytuację, gdzie na wirusa tak naprawdę doczepiła się jeszcze bakteria i mamy wtedy koinfekcję. Dobra, więc zakażenie wirusowe plus bakteryjne i wtedy tak, antybiotyk ma znaczenie. Natomiast antybiotyk co do zasady zabija bakterie, w tym niestety nasze prozdrowotne komensalne, czyli te wszystkie laktobacje, lusy wifidobakteria i tak dalej. Więc pamiętajcie, że potem trzeba będzie dać na to wszystko na odbudowę probiotyki.
Ale dlaczego o tym wspominam? Nie dlatego, żeby od razu mówić o suplementacji, tylko o tym, że jednak potrzebujemy pewnej weryfikacji. I teraz z jednej strony liczą się nasze objawy, bo jeżeli mówimy o infekcji wirusowej, to powiedziałbym, że w charakterze czasu, tak, i naszego poziomu energii, tutaj powiedzmy będzie czas, a tutaj będzie nasz poziom energii, to wygląda to o w takim stopniu, nie? Czyli powiedzmy jesteśmy właśnie pierwszą dobę, drugą dobę, trzecią dobę i w ciągu tych trzech dni czujemy taki postępujący spadek naszego samopoczucia.
Czyli właśnie to, że rozwija się u nas stan podgorączkowy typu powiedzmy temperatura 37,5 stopni Celjusza i czujemy właśnie łamanie w kościach. Mamy takie objawy dotyczące kataru, kaszlu. No generalnie jest nie za ciekawie, ale jak ktoś mówi jest kijowo, ale stabilnie. Dobra, więc w przypadku infekcji wirusowych możemy powiedzieć, że ten spadek samopoczucia jest taki dosyć jednostajny. Natomiast w przypadku infekcji bakteryjnej bardzo często to jest taka akcja na łeb, na szyję, czyli rano wstajemy, funkcjonujemy normalnie, a następnie bum, tego samego dnia wieczorem jest po prostu już o niebo gorzej.
Czyli ta gorączka jest zdecydowanie większa, czyli to jest takie 39 stopni z plusem i bardzo często objawy są naprawdę bardzo silne. Zresztą każdy, kto miał anginę albo zapalenie oskrzeli prawdopodobnie wie o co chodzi. Czyli bardzo szybko pojawia się taki ból w klatce piersiowej. Natomiast w momencie, gdy pojawia się infekcja wirusowa, czyli chociażby przeziębienie czy coś innego, to mamy mniejszą motywację do tego, aby wyjść z domu, ale generalnie jesteśmy w stanie funkcjonować.
W przypadku infekcji bakteryjnej naprawdę bardzo często jest to coś, co kosi nas z planszy i będzie wymagało zupełnie innego podejścia. No dobra, ale skoro już wiemy, że infekcje wirusowe i bakteryjne będą troszeczkę inaczej się cechowały pod kątem nawet naszych odczuć subiektywnych, to teraz pytanie jak to zweryfikować? Chociażby za paręnaście złotych, bo za około 12 13 zł możemy sprawdzić sobie testy kasetkowe, które sprawdzają czy jest to chociażby wirus RSV, czyli to co najczęściej dotyka dzieci.
Ale jeżeli macie małe dzieci, to dzieci też was są w stanie pociągnąć wirusem RSV. Albo możemy też sprawdzić sobie grypę typu A i grypę B. Badanie jest bardzo proste. Wkładamy sobie tą wymazówkę do nosu gardzieli, następnie do roztworu. Po kilku minutach wstawiamy sobie kropelkę do kasetek i patrzymy na wynik, co tam się takiego wydarzy. Natomiast jeżeli tutaj będzie wszystko negatywne i negatywne, to nasze samopoczucie, zwłaszcza takie postępujące, bardzo szybko pod kątem pogorszenia stanu zdrowia, prawdopodobnie będzie związane z infekcją bakteryjną.
Ale teraz dobra informacja jest taka, że mamy jeden dosyć duży wspólny mianownik, jeżeli chodzi o zarządzanie naszą odpornością, czyli to, co jesteśmy w stanie zrobić nawet w domowych warunkach i to im szybciej, tym lepiej. Zatem do sedna. Jeżeli sytuacja jest taka, jak zaprezentowałem we wstępie, czyli jest godzina 18:00, drapie nas w gardle, czujemy łamanie w kościach i czujemy się naprawdę jako tako, to wiedzcie, że czas naszego działania ma kluczowe znaczenie, jeżeli chodzi o skrócenie czasu choroby oraz zmniejszenie stopnia objawów.
Czyli mówiąc wprost, im szybciej wystawimy wojsko naszego układu odpornościowego do walki, tym będzie lepiej dla nas. I teraz w kontekście chorób wirusowych tak naprawdę warto jest wziąć pod uwagę dwa elementy. Po pierwsze witaminę C i cynk plus jeszcze aminokwas lizzyna. To jest tak naprawdę bardzo fajne trio, jeżeli chodzi o zmniejszenia stopnia namnażania naszych wirusów. I teraz nie tylko sama forma, ale też dawka i częstotliwość podawania będzie bardzo ważna.
Jeżeli chodzi o aminokwas lizzynę, myślę, że tutaj taka dawka około od 200 do 500 mg, nawet dwa lub trzy razy dziennie, jest jak najbardziej wskazana. Co do cynku, to tutaj fajnie byłoby, aby nie był to tlenek cynku, czyli taka najbardziej podła forma, która cechuje się niską przyswajalnością. Karnozynian cynku, glukonian cynku, cytrynian cynku, biglicinian cynku, czyli te wszystkie sole organiczne będą naprawdę bardzo dobrym rozwiązaniem.
I tutaj sugerowałbym około 15 mg z plusikiem. Weźcie pod uwagę, że cynk ma bardzo dobry EBM, tak? Czyli cała [odchrząknięcie] literatura medyczna jest naprawdę bardzo dobra. Stąd tłumaczy to obecność na przykład tabletek do ssania z cynkiem w aptece. Cynk w formie jakiś kapsułek i tak dalej. Cynk w każdej formule, która jest przeciwwirusowa, ale także przeciwbakteryjna. Musimy wiedzieć, że cynk jest składnikiem, który jest uzależniony od działania ponad 300 enzymów, które pracują na nasze organizmy każdego dnia.
W tym oczywiście regulację układu odpornościowego plus funkcje tarczycy, mózgu i tak dalej. Więc cynk jest dobry dla naszego całego organizmu. Jeżeli mamy jakąś infekcję, to większe dawki mogą tutaj być naprawdę bardzo dobrym rozwiązaniem. Co do witaminy C, to tutaj jest kwestia kluczowa. Dawka czyni różnicę, więc to, czy to jest kwas askorbinowy, czy askorbinian sodu, czy to jest forma izolowana z owoców dzikiej róży, aceroli, czy pozostałych produktów spożywczych, to jest tak naprawdę trochę mniej ważne w tym momencie, bo chodzi o to, aby ta dawka była optymalna. 200 mg moim skromnym zdaniem to jest absolutne minimum.
Natomiast ja bym dochodził nawet do dawek rzędu 500 mg razy cztery dawki dziennie spokojnie, czyli co trzy co c godziny jesteście w stanie podrzucić sobie większą dawkę witaminy C. Ona będzie działała tutaj absolutnie świetnie, jeżeli chodzi o zmniejszenie tempa namnażenia wirusów, czyli tak naprawdę możecie wspomóc układ odpornościowy, bo im mniej wojsk jest po drugiej stronie konfliktu, tym lepiej dla nas, czyli nasze siły i mobilizacja rosną, u wroga maleją.
Dlaczego nie dawki rzędu 1000 mg i wyżej? Z tego powodu, że literatura pokazuje, że większe dawki, czyli 1000 mg witaminy C i wyżej, zwiększa u nas rozszczelinienie bariery jelita cienkiego, czyli tak zwany LGS, liquigat syndrom, czyli cieknące, dziurawe, nieszczelne jelito i tak dalej. Myślę, że w kontekście zaburzonej pracy układu odpornościowego to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej. Więc pamiętajcie, częstotliwość jest ważniejsza niż pojedyncza dawka, czyli nie ładujemy na raz 2 g 3 g, tylko rozkładamy to sobie w dawki co 500 mg.
Więc takie pierwsze działanie, zwłaszcza przeciwwirusowe, to właśnie witamina C, cynk i lzyna. No dobra, ale do ataku, bo przecież nie każdy z nas ma w kuchni półkę całą wysadzoną suplementami diety i pozostałymi produktami zaliczanymi do witamin, składników mineralnych, produktów pszczelich i tak dalej, więc musimy iść do apteki. I proza życia wygląda następująco. Wchodzimy do apteki z pierwszym katarem i wychodzimy o 200 z lżejsi.
I mamy witaminę D, witaminę C, syropek na kaszel, coś na bóle, coś na gorączkę, jeszcze jakieś rzeczy, nozyna. pytanie, co z tego jest farmazonem, a co jest faktycznie bardzo istotne, aby poprawić nasze zdrowie i samopoczucie. Już wam tłumaczę. Powtórka z rozrywki, czyli to co najważniejsze w przypadku infekcji wirusowych, zatem przeziębienia i nieco groźniejszych rzeczy. Witamina C zdecydowanie absolutna tuza, natomiast pamiętajcie, aby liczyć dawkę w sensownym udziale, czyli celujcie w preparaty, które dostarczają od 200 do 500 mg witaminy C per tabletkę, kapsułkę czy coś w formie buferowanej, musującej.
Jeżeli widzicie standardowe preparaty, które mają po 60 czy po 80 mg witaminy C, czyli to co pokazuje 100% dziennej realizacji, to tak naprawdę szkoda prądu. Musielibyście wtedy zjeść około pół blistra danego dnia, aby miało to jakikolwiek sens. Więc produkt kończy się bardzo szybko, a niestety ponowna wizyta w aptece. Po co to komu? Więc pamiętajcie, dawka od 200 do 500 mg zdecydowanie. Jeżeli chodzi o cynk, 15 mg per kapsułka to zdecydowanie dobre rozwiązanie z tego powodu, że niekiedy przez dwa lub trzy dni będziecie potrzebowali dwie albo i trzy kapsułki dziennie.
Im więcej cynku w tym momencie damy, tym lepiej dla naszego samopoczucia. W kontekście jeszcze witaminy C, czy szanować dodatek rutozydu czy pozostałych elementów? Jednak zawsze wnosi to pewien udział antyoksydacyjny, ale przy takim dawkowaniu około ctery do pięciu razy dziennie większej dawce myślę, że to jest zbędne. Skupcie się po prostu na dobrej witaminie C, która może być oczywiście dostępna z dodatkiem bioflowonoidów, czy to cytrusowych, czy pozostałych, ale tak naprawdę chodzi o to, żeby kwasu askbinowego po prostu nam nie zabrakło.
Kolejny ważny punkt na mapie naszego układu odpornościowego to oczywiście witamina D3. Natomiast weźmy pod uwagę, że jednak liczy się tutaj w dużej mierze profilaktyka. 90% Polaków ma solidny deficyt, czyli poziom poniżej 20 nil, ale takie dawkowanie rzędu 4000 jednostek międzynarodowych dziennie to absolutny obowiązek, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. Natomiast są pewne osoby i nawet mamy na to dane, które pokazują, że takie dawkowanie szokowe, uwaga, 50 000 jednostek witaminy D3 dobowo przez pierwsze dwa czy też trzy dni potrafi faktycznie w istotny sposób wpłynąć na nasze samopoczucie, zmniejszyć objawy chorobowe, jakoś poratować ten układ odpornościowy.
Bierze się to z jednego prostego faktu. Witamina D3 ma działanie immunomodulacyjne i pośrednio przeciwbakteryjne. Czyli jeżeli to jest infekcja bakteryjna, ta która prowadzi do anginy, zapalenia płuc, oskrzeli i tak dalej, to faktycznie tutaj witamina D3 może nam pomóc i może nam dawać taki efekt troszeczkę super human. Natomiast pamiętajcie, że do takich dawek witaminy D3 fajnie byłoby zasunąć jakieś wsparcie w postaci witaminy K2, chociażby nawet 200 mikrogram.
Jak najbardziej wskazane. Dosyć ciekawym produktem jest inozyna. z jednej strony daje nam działanie przeciwwirusowe i mówi się, że często działa ona na wirusy, opryszczki, ale również pozostałe. I faktycznie gdyby użyć troszeczkę doświadczenia i porozmawiać z osobami, które mówią, że chwytało je przeziębienie czy pozostałe infekcje wirusowe, to takie osoby mówią, że około 1000 mg inozyny, nawet trzy razy razy dziennie pomaga zwalczyć objawy tej choroby i pozwala poczuć się lepiej.
Więc jest to coś, w co warto pójść, jeżeli chcecie poeksperymentować. Jeżeli też jesteście pewni, że jest to infekcja wirusowa, czyli chociażby to wasze samopoczucie kształtuje się dosyć jednostajnie na udziale następujących dni. Z drugiej strony warto też pomyśleć o wsparciu bakterii, bo jednak pamiętajcie, że mikrobią czy też tkanka GAL, czyli GAT Associated Lymfoid Tissue, tkanka limfatyczna występująca w obrębie naszych jelit, to około 60, a nawet 70% całych limfocytów, czyli całości tego układu odpornościowego, no który zajmuje się rozpoznaniem. tu swój, a tutaj wróg.
I tutaj na to mamy naprawdę bardzo twarde dane. Z jednej strony chodzi o działanie takiego szczepu jak LGG, czyli Laktobacilu Cramnozus GG ATCC 53103, który był badany na naprawdę bardzo szerokiej grupie osób. Mamy tam kilkaset badań klinicznych i ponad 40 lat doświadczenia, które pokazują, że suplementacja właśnie tym szczypem probiotycznym pomaga zmniejszyć całkowity czas choroby oraz zmniejszyć symptomy. Czyli tłumacząc co na przykład na grupie dzieci przedszkolnych, których dotyczyło to badanie, to te dzieci chorowały nie 7 dni tylko ctery dni.
Nie z gorączką 39 stopni i wyżej, tylko ze stanem podgorączkowym do 38 stopni. Więc z jednej strony mówimy o tym, że w kontekście bakterii probiotycznych liczy się to, aby dbać o ten mikrobiom przez cały rok, czyli nie suplementować na zasadzie jak trwoga to do Boga, tylko chodzi o to, żeby już na przykład w sierpniu podjąć się decyzji suplementacyjnej, aby od września i października wraz z nadejściem jesieni to dziecko chorowało rzadziej.
Jeżeli na bieżąco sprawdzacie mój kanał i subskrybujecie treści, które tutaj wam zamieszczam, to jesteście pewnie zabezpieczeni. Ale jeżeli teraz na jesień znaleźliście się w tej sytuacji, to pamiętajcie, że nawet teraz inwestycja w LGG to naprawdę bardzo dobry pomysł. No z tego też powodu szczep LG jest zawarty w takich preparatach jak Best Biotic Junior oraz zwykły Best Biotic, więc to jest naprawdę świetne wsparcie dla układu odpornościowego.
Ale jest też bardzo istotne gdzie występuje ognisko zakażenia, bo jeżeli otwieramy naszą szanowną buzię i widzimy, że wszystko tam jest zaczerwienione na śluzówce, czyli infekcja zajmuje nosogardziel, to bardzo fajnie działa też taki szczep jak streptocokus salivarius K12. On tak naprawdę był wyizolowany z nosu gardzieli zdrowych dzieci i te dzieci, które zdecydowanie rzadziej podlegały tym infekcjom, miały ten szczep na naprawdę bardzo wysokim poziomie.
Pamiętajcie tylko, że streptokokus salivarius K12 suplementujemy w formie doustnej już po umyciu zębów, po wszystkich posiłkach, po piciu i tak dalej. I kiedy rozpuszczamy tą pastylkę na naszej naszej jamie ustnej, nie stosujemy już żadnego popijania, jedzenia i tak dalej. Okej? bo to ma faktycznie przez te kilka godzin kolonizować nosogardziel i walczyć z infekcją, co jest bardzo istotne dla odporności śluzówkowej, w której pomaga chociażby też taki składnik jak laktoferyna.
Laktoferyna i uwaga też witamina A. Bardzo dobre dwa elementy jeżeli chodzi o wsparcie śluzówki, a najczęściej witaminę A rozumiemy tylko w kontekście wsparcia zdrowia oczu, czy też włosów, skóry i tak dalej. A z kolei jeżeli chodzi o laktoferynę to myślimy tylko i wyłącznie o niej w kontekście podniesienia poziomu żelaza. Natomiast pamiętajcie też, że laktoferyna jest składnikiem, który dosyć bogato występuje w kolostrum, czyli w siarze, w modłodziwie, w tym pierwszym bogato odżywczym mleku, które daje każdy sak.
Zatem laktoferyna w takiej dawce nawet 100 mg, naprawdę bardzo rzetelna opcja i witamina A powiedzmy 7008 mikrog w formie retinolu czy też jego formalitynian, retinylu i tak dalej. To naprawdę jest super opcja. A co takiego sobie odpuścić i nie marnować kasy na to w aptece? Przede wszystkim witaminę C w zbyt małej dawce. Jeżeli powiemy sobie o dawkowaniu rzędu o 6080 mg per kapsułka, naprawdę szkoda prądu. Jeżeli chodzi o kwasy tłuszczowe omega-3 w formie EPA i DHA, poniżej 300 mg na porcję, naprawdę szkoda prądu.
Potem okazuje się, że musimy dać pół garści takich leków czy suplementów diety dostępnych bez recepty po to, aby był jakiś sensowny układ i działanie terapeutyczne. Okej. Kolejna kwestia to syropy. Bardzo duża część syropów to po prostu cukier w płynie i dodatek elementów, które mają tak naprawdę niewielkie działanie na nasze funkcjonowanie. A co tak naprawdę by się przydało zamiast takiego syropu z prawoślazu? Myślę, że to co zrobiły nasze babcie, uwaga, na przykład winko czosnkowe albo syrop cebulowy to jest coś w co warto jest zainwestować.
Tak. Okej, zgodzę się, że część z tego też będzie stanowiły cukier albo w formie sacharozy, albo w formie miodu, bo część osób robi to na bazie miodu. Natomiast alicyna i alina zawarte w czosnku oraz te wszystkie składniki zawarte w cebuli mają naprawdę bardzo fajny wpływ wykrztuśny i przeciwwirusowy przeciwbakteryjny, więc naprawdę jest to coś, co można by polecić do stosowania i stanowi taki element babcinej wiedzy, ale bardzo rzetelnej jednocześnie evidence based.
A skoro już jesteśmy przy babcinych metodach i przy naturoterapii, to powiedzmy sobie troszeczkę na temat miodu. Dlatego, że dla części osób, nazywamy ich obiegowo troglodytami, miód to jest po prostu zwykły cukier. Natomiast umówmy się, że nie po to miód kosztuje 50 zł za litrowy słoik, 80 czy nawet 130 w zależności od tego jaki to jest rodzaj miodu. Umówmy się, że różne rodzaje miodu mają różne zastosowanie na nasz organizm, ale też składniki wszystkie pszczele mogą wspomagać remisję wielu stanów chorobowych, w tym wspomagać naszą odporność.
Podejrzewam, że część z was zna mocno wyhajpowany miód Manuka, którego prozdrowotne właściwości zawdzięczamy tak zwanemu metyloglioksalowi. I tutaj z tego powodu na tych składnikach macie napisane MGO plus, czyli metylogioksal. To jest ten składnik, który daje nam odpowiednie działanie i na przykład macie tańsze miody, które mają na przykład MGO stówę z plusem, ale macie też takie miody, które mają 500 z plusem. E, faktem, że taki litrowy słoik miodu na wysokim poziomie MGO kosztuje ponad 350, a nawet 400 zł za słoik, co jest trochę mocną walutą, umówmy się.
Ale prawda jest taka, że gdyby spojrzeć sobie na charakterystykę ciemnych miodów polskich, takich jak miód gryczany, miód lipowy albo miód nawłociowy, one bardzo porównywalnie stymulują naszą odporność, a są dużo, dużo tańsze, więc być może nie miód ze zwykłego marketu, nie z tego z owadem, z czerwoną skorupką i tak dalej, ani jakieś inne rzeczy. Ale jeżeli macie nawet pasiekę online, to tam jesteście w stanie nabyć właśnie taki miód gryczany, miód z dodatkiem propolisu, pierzgi, pyłku pszczelego i tak dalej.
Naprawdę w bardzo rozsądnych pieniądzach. Myślę, że między 50 a 100 zł za duży słoik naprawdę sobie poradzicie. Gdyby miał wam coś też doradzić, to miód wrzosowy taki o bardzo, bardzo pomarańczowej i galaretowatej konsystencji. To jest też super opcja. Yyy, on swoją organoleptykę nawet zawdzięcza temu, że ma bardzo duży udział protein, o ile można powiedzieć, że jakby miód może być bogato proteinowy. Yyy i wtedy macie tak naprawdę też bardzo dobry wpływ na funkcjonowanie układu odpornościowego.
Ponadto pamiętajcie też, że macie na przykład kit pszczeli w formie już takiego spirytusu i to jest też bardzo fajne do psikia w formie aerozolu, na przykład gdyby infekcja znowu zajęła waszą nosogardziel. Naprawdę bardzo fajna opcja. zanim ktoś zdecyduje się na antybiotyk to takie produkty pszczele jak właśnie propolis, pierżga i tak dalej, czy miody ciemne jak chociażby miód lipowy napotny na wszelkie infekcje, czy to wirusowe, czy bakteryjne, naprawdę petarda.
No okej, a teraz internetowa kość niezgody, czyli gorączka. Czym jest gorączka i czy w ogóle warto ją zbijać? Przede wszystkim musimy odróżnić sobie stan podgorączkowy od gorączki, bo teraz gdybyśmy mówili o czymś powyżej 39 stopni Celjusa, to fakt, to jest gorączka. I teraz w momencie kiedy przebijamy barierę około 40- 40,5° C robi się trochę niebezpiecznie bo powyżej 42° no istnieje bardzo mocne ryzyko uszkodzenia na trwałe naszego organizmu, a chociażby naszego mózgu.
Dlatego też w tym przypadku fajnie jest podziałać lekiem przeciwgorączkowym i ją zbijać. Ale w momencie kiedy mówimy o takim stanie typu 37,5 stopnia 38 to dajmy podziałać interferonowi i ogólnie wesprzeć te wszystkie naturalne reakcje obronne naszego organizmu. Wiadomo, że trochę inaczej to działa u rodziców i jeżeli mamy małoletnie dzieci, no to wiemy, że to dziecko wtedy staje się marudne, płaczliwe i tak dalej i to robi nam trochę problem.
Natomiast dopóki dziecko nie jest rozpalone, to tak naprawdę dajmy organizmowi wyjść samemu z inicjatywą. Dopiero powyżej 39 stopni możemy włączyć troszeczkę światełko pomarańczowe i przy zbliżaniu się do 40°opni możemy podjąć się działania alarmowego. Kolejne pytanie, które bardzo często jest no rozbierane na czynniki pierwsze to to, że pewnego momentu czujemy się gorzej, a następnie już za kilka godzin bądź za kilka dni dmuchamy taką zieloną, wręcz żółtawo-zieloną wydzieliną z nosa.
I czy zawsze oznacza to infekcję bakteryjną i czy oznacza to również potrzebę zastosowania antybiotyku? No nie, zwłaszcza w momencie, gdy dotyczy to naszych dróg oddechowych, mówimy o niewydolności układu oddychowego. I teraz zdrowy człowiek oddycha około 20 razy na minutę. W momencie kiedy pojawia się niewydolność to ten oddech staje się o dużo większej częstotliwości i dużo bardziej płytki, czyli sięga około 50 oddechów na minutę.
W takiej sytuacji i przy trwającej gorączce i tak dalej, faktycznie to ryzyko niewydolności układu oddychowego rośnie i wtedy warto jest jednak zastanowić się czy bierzemy wizytę domową, czy sami dreptamy do lekarza i po prostu no ten antybiotyk trzeba będzie przyjąć. Pamiętajcie jednak, że nawet w przyjęciu antybiotyku bardzo ważna jest terapia osłonowa, czyli wykorzystanie szczepu LGG albo też drożdży probiotycznych sacharomy cysulardi CNCM i 745.
To jest naprawdę bardzo fajna opcja. a następnie kilka miesięcy po odstawieniu antybiotyku dalej będziemy potrzebowali tego wsparcia probiotycznego. Natomiast dopóki to nie jest 50 oddechów na minutę, dopóki to nie jest bardzo wysoka gorączka, dopóki to nie jest taki też świszczący oddech z rozprężaniem, który może być charakterystyczny dla zapalenia krtani, czyli chory bierze wdech i w nocy bardzo często to słychać jest takie [kaszel] z [parsknięcie] takim z takim wysilonym wydechem to może to wtedy wskazywać na kłopoty dotyczące krtani i tak to może być niebezpieczne to już nawet warto jest hospitalizować okej chociaż czasami budezonit czyli steryt dziewny też potrafi dosyć szybko podziałać, jeżeli chodzi o wstępną fazę tej choroby.
Natomiast pamiętajcie też, że to nie od nas zależy taka decyzja, tylko fajnie byłoby, żeby jakiś ogarnięty lekarz na to spojrzał. Okej, ale z antybiotykami to staramy się wstrzymać i zdecydowanie nie dajemy antybiotyków na infekcje wirusowe. Tak tylko wspominam. Pamiętajcie też jedną bardzo ważną rzecz. Wirusy nie lubią wysokiej temperatury. Co tłumaczy dlaczego babcine sposoby to przede wszystkim picie ciepłej herbatki z syropem malinowym bądź z malinami oraz dedykowanie dużej ilości napotnych rzeczy. plus właśnie wypłacanie się w pod kołderką i tak dalej.
To wszystko sposoby na to, jak możemy zmniejszyć tempo namnażania wirusa. A z kolei w infekcji bakteryjnej bardzo częstym błędem też, który robi wiele osób to to, że okej, zostanę w domu, ale na dotychczasowych obrotach. Tutaj chyba powiedzielibyśmy sobie kilka słów na temat ciało życzliwości. Nie mylić z ciało pozytywnością. W ciało życzliwości chodzi o to, że no dobra, trudno, złapaliśmy infekcję, będziemy mieli spowolnione obroty, części rzeczy nie zrobimy.
Czasami wystarczy napisać maila, napisać SMS-a: "Cześć, słuchaj, ledwo żyję, mam infekcję, odezwę się za trzy c dni". Naprawdę świat się nie zawali, nikomu nic się nie stanie, a my przy okazji będziemy mogli naprawić nasze zdrówko, do czego was bardzo gorąco zachęcam. Partnerem kanału jest Kuchnia Wikinga. Teraz im dłuższy okres zamówienia, tym większy rabat, nawet do 25%. Szczegóły w opisie. Dzisiaj poruszyliśmy sobie tematy dotyczące diagnostyki, dotyczące suplementacji, tego co zrobić, jak odróżnić chorobę.
Więc mam nadzieję, że na ten jesienno-zimowy sezon bardzo wam się taki materiał przyda. I cóż, do zobaczenia w kolejnym odcinku. A jeżeli wam się podobało, dajcie łapki w górę, komentarze, być może też z treściami, które chcielibyście widzieć. Być może dałem wam jakiś pomysł na to, jakie treści mogłyby jeszcze powstać na moim kanale. Także dajcie znać, pomóżcie go rozwijać i piona. Do zobaczenia. >> [muzyka]
The words are the caption track's own and nothing is reworded or re-transcribed. Paragraph breaks are placed between sentences so the text reads as prose.
Free tools for your own script: paste a draft and see where it stands before you record it.
Paste your draft and see where viewers are likely to drop off, with a rewrite for each weak line.
Paste the first 30 seconds of your own draft for a hook score and rewrites.
Check your draft against YouTube's advertiser-friendly guidelines before you record it.
Read this channel's public videos and transcripts, and download a writing brief for it.